Voltaire stwierdził, że tłumaczenia z języków obcych są jak kobiety –albo wierne albo piękne. Ta stwierdzenie na stałe weszło do kanonu translatologi. Pomijając kwestie, kto się może zgodzić z powyższym stwierdzeniem. Temat kobiet zawsze zasługuje na uwagę i – niezależnie od punktu widzenia – odpowiednie podejście. Jak połączyć zagadnienie tłumaczenia ustnego z nieskończonym oceanem kobiecości? Podjąć się tej trudnej, być może z góry skazanej na niepowodzenie, kwestii? Szczególny typ tłumaczenia, jego ustna odmiana w zestawieniu z przywołaną „kobietą” rozumianą nie tylko fizycznie, płciowo, ale przecież także „kobietą” jako kategorią bez mała filozoficzną, swoistym toposem, mitem nawet! Nie można też pominąć wszelkich erotycznych asocjacji – te bowiem zazwyczaj okazują się najbardziej interesujące.
Z pewnością niejeden z czytelników (rodzaj gramatyczny jest tutaj nie bez szczególnego znaczenia!) marzyłby o tłumaczeniu nie tyle ustnym, co ustami. Co i jak tłumaczyć – to już jest sprawa osobista. Najważniejsze pozostaje narzędzie. Wróćmy jednak do tłumaczeń sensu stricto. Skąd w ogóle taka – absurdalna (na pozór!) – myśl, aby łączyć translatorykę z kobietami? To wszystko wina Voltaire’a! Pójdźmy jednak dalej.
Niezależnie z jakiego języka zamierzamy tłumaczyć – czy to z najpopularniejszych: tłumaczenia angielski i niemiecki czy z języków bardzo egzotycznych – czynność ta może nam przypominać kontakt z kobietami (sic!). Porównajmy – wszak kontakt z językiem oznacza czytanie tekstów i słuchanie wypowiedzi w języku obcym. Kontakt z kobietą to też jej „czytanie” (czyli m.in. przyswajanie informacji i interpretacja) oraz słuchanie ich wypowiedzi w języku obcym! Czyż język kobiecy nie staje się dla mężczyzn językiem obcym? Sprawa jest bardzo prosta i od stuleci całkowicie niezmienna – mężczyźni muszą tłumaczyć język kobiet! Co więcej – często tłumacz języka angielskiego czy niemieckiego okazuje się zajęciem łatwiejszym niż odpowiednie przełożenie informacji z języka A (kobiety) do języka B (mężczyzny). Oczywiście najgorzej jest w dziedzinie tłumaczeń ustnych. Tutaj bowiem najczęściej zwykła rozmowa, ustna wymiana informacji może utknąć w martwym punkcie albo – w gorszych, lecz częstszych przypadkach – sprowadzić się do kłótni. A tu już wszystkie teorie translatorskie okazują się bezużyteczne i bezradne.